A więc stało się.
Szybciej niż myślałam. Równo za
miesiąc, po raz pierwszy od 20 lat zamieszkam bez mojego męża. Później tylko
formalne zakończenie naszego małżeństwa i zacznie się nowy rozdział w mojej
podróży, zwanej życiem. Mimo ogromnego strachu jestem dobrej myśli. Wreszcie
pozwolę zatańczyć w parku tej małej dziewczynce, gdzieś głęboko schowanej w
zakamarkach mojego prawie czterdziestoletniego ciała i pójdę z dziećmi potaplać
się w kałużach. Wolna i szalona.Jak dawniej.
AM
No comments:
Post a Comment