Kolejna jesień, druga w moim nowym życiu. Zaakceptowałam
je i wydaje mi się, że żyję pełniej i bardziej radośnie. Wiele rzeczy mnie
cieszy, uspokoiłam się, niczego nie muszę, częściej się śmieję i coraz lepiej
znam siebie. Ten czas bez faceta podarowałam sobie i kto by pomyślał, że
samotność ma także działanie terapeutyczne. Z większą odwagą patrzę w przyszłość
i pełna ciepła i optymizmu nalewam sobie kolejny kubek herbaty. Nie czekam na
cud. Cieszę się płomykiem świecy na parapecie okna. Jest dobrze.
AM