Wednesday, 29 May 2013

Koniec i początek.



Każde rozstanie jest w pewnym sensie porażką. Budowaliśmy wspólnie naszą przestrzeń, kupowaliśmy książki, płyty, filmy…i mnóstwo innych drobiazgów, które tworzyły klimat naszego domu. I choć wiem, że to najlepsza decyzja, jaką podjełam i bycie dalej razem nie ma najmniejszego sensu, to będzie mi tego brakowało. I smutno mi, bo pamiętam, jak wspólnie wybieraliśmy filmy na DVD a wieczorem słuchaliśmy analogowych płyt Dire Straits. Nowe życie bez tego…Ciekawe jak dużo czasu potrzebuję, żeby się odnaleźć w nowej rzeczywistości? Mam nadzieję, że nie dużo…
AM

No comments:

Post a Comment