Każde rozstanie jest w pewnym sensie porażką. Budowaliśmy
wspólnie naszą przestrzeń, kupowaliśmy książki, płyty, filmy…i mnóstwo innych
drobiazgów, które tworzyły klimat naszego domu. I choć wiem, że to najlepsza
decyzja, jaką podjełam i bycie dalej razem nie ma najmniejszego sensu, to będzie
mi tego brakowało. I smutno mi, bo pamiętam, jak wspólnie wybieraliśmy filmy na
DVD a wieczorem słuchaliśmy analogowych płyt Dire Straits. Nowe życie bez tego…Ciekawe
jak dużo czasu potrzebuję, żeby się odnaleźć w nowej rzeczywistości? Mam
nadzieję, że nie dużo…
AM
No comments:
Post a Comment